nadBiegam

Blog o bieganiu – dziennik treningowy

Archive of ‘Trening’ category

#8 trening do półmaratonu

Kolejny trening odhaczony. Dobrze, że wyszedłem rano pobiegać, bo przy wieczornym deszczu nie ruszyłbym się z domu (nie cierpię biegać w deszczu). Jeszcze gdyby nie było tak ślisko to w ogóle dzisiejsze bieganie byłoby świetne, a tak jest po prostu dobre :) Ważne, że powoli robię coraz lepsze czasy :)

Miałem zrobić podsumowanie 2 tygodni biegania, ale chyba będę miał na to czas dopiero w weekend. Strasznie dużo pracy ostatnio mamy w firmie i jakoś nie mam chwili żeby wyskrobać ładnego podsumowującego posta. No cóż, może będzie po 3 tygodniach :)

Wklejka z endo poniżej:

#7 trening do półmaratonu

Lekko ponad 12km – checked. Pierwsze dłuższe wybieganie tej zimy – checked. Bardzo fajne warunki do biegania dziś były. Idealnie udeptany śnieg, brak wiatru, trochę słońca. Od piątego kilometra włączyła mi się nieśmiertelność i czułem jakbym mógł tym tempem biegać do końca dnia.

Jedna dziwna rzecz to zamarzające oczy, ale jak odłupałem sople z rzęs to było ok :)

Wklejka z endomondo:

#6 trening do półmaratonu

Pierwsze 10km w tym roku zrobione (zabrakło 300 metrów, ale zaliczam sobie dyszkę). Bardzo fajnie się wczoraj biegało. Spokojnie, bez jakiegoś forsowania. W lesie sporo ubitego śniegu, więc nie ślizgałem się tak jak ostatnio. Jedyny zgrzyt to boczna droga, na którą wbiegłem pomiędzy 4,5km a 6,5km. To był naprawdę ciężki odcinek. Dużo śniegu w którym się zakopywałem. Będę się starał biegać raczej głównymi ścieżkami, które są porządnie wydeptane.

Jutro powinienem zrobić 14km. Ciekawe czy się uda :)

Poniżej, jak zawsze wklejka z endomondo.

5 trening do półmaratonu

To był ciężki trening. Najgorszy był rozjeżdżony śnieg na wejściu do lasu (od 0,65 km do 1,05 km i od 6,05 km do 6,45 km). Strasznie się tam ślizgałem i zapadałem po kostki w śnieg. Zawsze to był kawałek, który pokonywałem najszybciej w drodze powrotnej (jest tam z górki), ale zdecydowanie nie dziś :) Im dalej w las tym o dziwo lepiej. Gdzieniegdzie sporo śniegu, ale dało się biec :)
Wklejka z dzisiejszego treningu:

#4 trening do półmaratonu

Wreszcie to co robię zaczęło przypominać bieganie :) Całkiem przyjemnie się dziś truchtało po lesie, widać że jest jakiś niewielki wzrost formy od poprzedniego tygodnia. Zobaczymy co przyniosą następne treningi.

Poniżej wklejka z niezastąpionego endomondo:

#3 trening do półmaratonu

To był ciężki trening. Nawet bardzo ciężki. Zacznę od początku – wstałem około 10:30 i ponad półgodziny się zastanawiałem czy iść biegać czy nie. Pogoda za oknem była delikatnie mówiąc straszna – sporo śniegu już nasypało, a z nieba leciały kolejne kilogramy białego draństwa. Już prawie odpuściłem sobie i planowałem że będę biegał w niedzielę, ale po przeczytaniu paru postów na FB jak to ludziom się fajnie biega i ile kilometrów już dziś zrobili stwierdziłem, że nie mogę być mięczakiem :)

Pierwszy raz biegałem w śniegu po kostki i w takich nieprzyjemnych warunkach. Tempo nawet nie jest z rodzaju tych „śmiesznych”, raczej można zaliczyć je do „żałosnych”, ale z czasem się poprawię :)

Pierwszy tydzień treningu przerósł mnie i to bardzo. Po kilku miesiącach niebiegania zrobienie 40 km w tydzień to dla mnie niestety za dużo, ale o tym więcej napiszę w podsumowaniu tygodnia.

Ps. Endomondo coś pomieszało godziny biegu. Czasami dziwnie importuje dane z RunKeepera.

#2 trening do półmaratonu

Genialny pomysł – biegać po nocy w lesie. Nope! Przecież spadł śnieg i w lesie wszystko widać. Nope! Przecież się nie potkniesz. Nope! No dobra, z tym ostatnim przesadziłem, ale dwa razy nope to za mało, a musiałem podkreślić jak słaby był to pomysł :) Miało być 8 kilometrów, wyszło niecałe 6, w tempie prawie takim samym jak ostatnio. Nie miałem już dziś chęci ani siły na 2 kolejne kilometry.

Przeziębienie chyba jeszcze mnie nie odpuściło do końca. Jakoś brakowało siły do biegania, a do tego ciągły katar jest mocno deprymujący.

Poniżej wstawka z endomondo. Słabo to wygląda, ale ważne że udało się 2 trening w tym tygodniu wreszcie zrobić.

Las po ciemku zimą nie wygląda zbyt przyjaźnie. Coś w stylu jakby mateczka natura mówiła „Wypad, teraz mój czas na odpoczynek, głupi ludzie”. Takie mądrości przychodzą człowiekowi do głowy jak biega bez muzyki :)

Przeziębienie

Cholera! To chyba najdelikatniejsze słowo jakie można użyć w tej sytuacji. Dopadło mnie jakieś przeziębienie. Leje mi się z nosa, mam lekką gorączkę i niechęć do czegokolwiek. Planowo powinienem dziś z rana zrobić 8km spokojnym tempem.  No cóż… trzeba to będzie przełożyć. Chociaż chodzi mi po głowie żeby naszprycować się prochami na zbicie temperatury i iść do lasu pobiegać, ale to chyba nie byłoby za mądre.

Wkurzam się, bo znalazłem fajny plan treningowy, wszystko ładnie sobie poukładałem (nawet założyłem blogaska żeby dokumentować wszystko) a zdążyłem zrobić 1 trening i dopadł mnie jakiś syf. Oby tylko szybko odpuściło, szczególnie że zostało mi ledwie 9,5 tyg do półmaratonu i każdy trening teraz jest mega ważny.

Rzecz jasna walczę z draństwem wszystkim co mam dostępne pod ręką. Jedyny plus jest taki, że ciągle mam apetyt, a zazwyczaj jak mam być poważniej chory to pierwsze co mi siada to apetyt – jakkolwiek by to glupio nie brzmiało to po prostu tak mam :)

#1 trening do półmaratonu

Do przebiegnięcia pierwszego półmaraton planuję przygotowywać się tym planem. Wydaje się być sensowny. Co prawda mam 2 tygodnie opóźnienia, ale coś na pewno wykombinuję :) Dziś zrobiłem pierwszy trening biegowy od kilku miesięcy. Lajtowe truchtanie żeby się trochę rozruszać i zobaczyć jak biega się w zimie.

Poniżej wstawka z Endomondo:

Minus 10 to zdecydowanie nie jest moja ulubiona temperatura. Plus jest taki, że w lesie jest pusto a samo bieganie po śniegu jest całkiem przyjemne.